piątek, 1 października 2010

Zakaz wstępu psom na osiedlowy trawnik czyli dzień świra w domu złym w Kraju zwiędłej pelargonii


Zakaz wstępu psom na osiedlowy trawnik
czyli dzień świra w domu złym w  kraju zwiędłej pelargonii

Dziś nie będzie fotograficznie, a bardziej pso - tematycznie.
Podczas ostatniej naszej podróży na tereny Wielkopolski, dostrzegłyśmy z Jolą bardzo dziwne napisy na osiedlowych trawnikach. Rzecz miała miejsce na jednym ze Swarzędzkich nowo powstałych osiedli. Pojechałyśmy tam odwiedzić koleżankę towarzyszyła nam oczywiście nasza super psina FIFI. Ku naszemu przerażeniu na tym "nowiutkim osiedlu" na każdym trawniku widniał znak "Zakaz wstępu psom".
Dopiero kawałek dalej znajdował się malutki pas zieleni po lewej stronie, oraz drugi po prawej.
Po lewej widniała masa psich kup tak więc nie za bardzo można było po tym trawniku psa prowadzić. Po drugiej stronie wykoszona trawka i brak kup.
Czy nie lepiej zamiast tych idiotycznych tabliczek, zakazujących wstępu psu było postawić tabliczkę posprzątaj za swym pupilem? Pies nie załatwia się do toalety i potrzebuje miejsca na załatwienie swoich potrzeb. Jeżeli już stawiamy tabliczki zakazujące psom wstępu to wydzielmy im miejsce na wybieg tak jak wydzielamy dzieciom plac zabaw czy boisko.
Wcześniej wspominałam o drugim pasie zieleni pozbawionym kup, niedługo trzeba było czekać by rozwikłać zagadkę dlaczego na jednym trawniku są kupy a na drugim nie,  już  wieczorem idąc z pieskiem na spacer, Fifi delikatnie weszła na ten trawnik, a za płotu nadbiegł wściekły młodzian (około lat 30) z gatunku Yuppies, i rozwścieczonym głosem wydarł się na Jolę, że nie można wchodzić na ten trawnik, sytuacja była na tyle idiotyczna że trawnik nie był tego Pana, tylko publiczny, ale jak widać przeszkadzało mu że pies chodzi metr od jego płotu.
Na drugi dzień przeszłyśmy się po Swarzędzu i na większości tamtejszych osiedli widniały złowrogie znaki zakaz wyprowadzania psów. Pomyślałam że to domena Wielkopolski jednakże jadąc dziś po rodzimym Bielsku, na osiedlu Mieszka I, które do najczystszych i najpiękniejszych nie należy, też można było zobaczyć takie o to dziwne oznaczenia.

Na prawdę w pełni mnie zadziwia fakt że można powstawiać takie znaki w miejscach gdzie osiedlowe trawniki są jednym miejscem gdzie puppil może załatwić swoje potrzeby. Wystarczyło by  wstawić znaczek"posprzątaj za swoim psem", oraz udostępnić kosze i PAPIEROWE torby na psie odchody, bo wrzucanie psiej kupy do foliowego woreczka a potem umieszczanie jej w zwykłym koszu gdzie trafia na przepełnione wysypiska i dzięki foliowemu odzieniu  rozkłada się znacznie dłużej, jest moim skromnym zdaniem lekkim nieporozumieniem.
 

Czasem po kontaktach z niektórymi ludźmi mam wrażenie że pęd cywilizacji i ślepe zapatrzenie w cyber życie i jedyny wyznacznik wartości człowieczeństwa jakim jest kariera i wyścig szczurów po awans, mam wrażenie, że połowa tych Yuppies, którzy patrzą na kurę jak na egzotyczne zwierze, na psa jak na tyranozaura, spędziło połowę życia na zabitej dechami wsi i ta ogólna niechęć do zwierząt to chęć odcięcia się od swoich korzeni i zabicie narodowego kompleksu niższości. Myślący człowiek nie krzywdzi zwierząt i rozumie ich potrzeby i wie że nie jest pępkiem świata. Przykro tylko patrzeć ile wśród ludzi jest nienawiści, bo nienawiść do zwierząt nie jest wcale mniej niebezpieczna niż ta w stosunku do ludzi. Nienawiść to nienawiść. Odpuście sobie ludzie i dajcie żyć innym, tym mniejszym też.


2 komentarze:

  1. Zgadzam sie z toba w 100 procentach. Tu gdzie miszkam nie widzialam nigdy znaku zakazu wstepu dla psow. Zamiast zakazow sa natomiast liczne znaki informacyjn np. ze pies musi byc na smyczy. Dotyczy to glownie miejsc gdzie bawia sie dzieci. W miejscach gdzie ludzie spaceruja ze swoimi psami mozna natiomiast spotkac przybite do plotow pojemniki na czyste, puste worki. Niestety pod wzgledem zastapienia plastiku papierem Kanada nie nalezy do czolowki swiatowej. NIemniej, na pojemniku widnieje podobizna zadowolonego pieska a w pojemniku przechodzace osoby zostawiaja worki dla pozostalych spacerowiczow ( na wypadek gdyby ktos nie mial wlasnego). Jest to polaczenie incjatywy panstwowej i prywatnej. Zarzad parkow umieszcza te pojemniki na prywatnych plotach ( nikt jak widac nie protestuje) a prywtne osoby idace na spacer z pieskami wypelniaja te pojemniki woreczkami ktore moga sie przydac innym spacerujacym.Prawda ze na psie kupki sa u nas sprzedawane bardzo cienkie choc plastikowe woreczki ale czesto pojemnik jest wypelniony zwyklymi workami po zakupach. Ludzie daja innym to co sami maja.
    Nie chce juz wspominac o psich parkach ktore sa rajem dla psow. Na kilku hektarach lak i lasu nad rzeka, moga one swobodnie biegac i bawic sie. Dodam ze w Perth widzialam piekne plaze dla psow.
    MOim zdaniem wroga postawa wobec psow odzwierciedla rowniez wrogi stosunek wobec drugiego czlowieka. Idea ze czlowieka mozna wychowac stosujac prosbe, zrozumienie i wlasny przyklad zamiast strasznia i tablic z zakazami jest jeszcze poza zsiagiem niektorych Polakow.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam, również miałam 'śmieszną' sytuację, sąsiad z bloku obok, próbował przegonić mnie z trawnika, obok Jego bloku, zupełnie bezpodstawnie, kierując mnie na pobiskie boisko, gdzie dzieci grają w piłkę, o mały włos a doszło by do rękoczynów z Jego strony i dodatkowo obraził mnie, twierdząc, razem z żoną, że jestem pod wpływem narkotyków, kiedy to ja wspomniałam, czy w pozadku jest fakt, że 5 minut wcześniej pan załatwił swą potrzebę pod pobliskim garażem.. ;p

    OdpowiedzUsuń