Wydarzenia i podróże

Tricon 2010 Cieszyn / Český Těšín, 26-29.08.2010

Rok 2010 jest dla Cieszyna rokiem szczególnym, ponieważ na ten właśnie rok przypada 1200 lecie Cieszyna, a co się z tym wiąże miasto Cieszyn funduje mieszkańcom wyjątkową liczbę imprez cyklicznych. Przyznam, że ani ja, ani Jola fanami spędu masowego rodzaju ludzkiego nie jesteśmy tak więc na niewiele się wybrałyśmy, a jak to zwykle bywa jak już chciałyśmy iść to niestety przypadał nam na ten termin dzień pracy.

Podobnie było i teraz. W czwartek kiedy to miały miejsce ciekawe pokazy nam przypadła niespodziewanie przesunięty plener ślubny, w sumie dobrze, że tak się stało bo jak widać na załączonym obrazku pogoda się delikatnie mówiąc spieprzyła. Ale przejdźmy do rzeczy.

W Cieszynie trwa właśnie(26-29.08.2010) Eurocon
Najważniejszy europejski konwent miłośników fantastyki, organizowany co roku w innym kraju.
"Pierwszy miał miejsce w Trieście we Włoszech w 1972 roku. Wtedy również została utworzona organizacja ESFS (European Science Fiction Society), która sprawuje pieczę nad Euroconem od początku jego istnienia.
Od tego czasu Eurocon odbył się w wielu miejscach, między innymi trzy razy w Polsce: w Poznaniu w 1976, w Krakowie 1991, oraz w Gdyni w 2000. Czechy były gospodarzami Euroconu w 2002 w Chocieborzu.
Eurocon 2010 jest łączonym przedsięwzięciem trzech fandomów: czeskiego, polskiego i słowackiego, jak również trzema równoległymi konwentami: Parconem, Polconem i Euroconem. W związku z tym Eurocon 2010 został nazwany Tricon."

Ciężko mi się wypowiadać na temat samej imprezy, ponieważ fanem fantastyki nie jestem, i nie uczestniczę w tym konwencie, ale na pewno informacje na temat imprezy na stronie organizatora dla osób nie wtajemniczonych są bardzo nie jasne i ciężko się doszukać szczegółów, biorąc za przykład: miejsce jednej z imprez tow. DDM czeski Cieszyn-cokolwiek to znaczy, nikt się nie zatroszczył by wpisać chociażby ulicę.

Tak czy siak, dla fanów fantastyki cała ta impreza to nie lada gratka biorąc pod uwagę gośći:

Juraj Červenák, Andrzej Sapkowski, Pavel Weigel, Miroslav Žamboch, Bridget Wilkinson. Jaromír Nohavica, Edita Dufková, Ondrej Herec, Františka Vrbenská, Wit Szostak, Jadwiga Zajdel, Andrzej Miszkurka, Wojciech Siudmak, Steven Erikson, Alan Campbell, Gerald Home

 Poniżej pare zdjęć z imprezy:

 













Budva 2009 - Dni Polskie na festivalu Grad Budva Theatre.
Festival ten odbywa się co roku w Budvie, "kurorcie" Czarnogórskim.
W tym roku Ambasad Polska postanowiła zorganizować 3 dni polskie.
W Budvie mogliśmy obejrzeć teatr Wiczy,posłuchać szant w wykonaniu Black Velvet obejrzeć obrazy Marka Skrzyńskiego, oraz no właśnie moje fotografie. Razem z Markiem nasza wystawa zawisła w kościołku Sv.Maria w Budvie. Kościołek na szczęście już nie funkcjonował jako kościołek, bo doszło by do małej profanacji gdyby zawisły tam moje "gołe baby":)Przyjechałam do Budvy kilka dni wcześniej ale jakie wielkie było moje zdziwienie gdy spotkałam się z organizatorem, a ten poinformował mnie , że nie ma ram na moje zdjęcia mimo wcześniejszych zapewnień ze stron ambasady, że tak owe posiada. Później było całkiem zabawnie , bo Ambasada twierdziła, że organizatorzy twierdzili, że mają ramy, a organizatorzy się wypierali i zapewniał mnie iż byli przekonani że przyjadę z ramami. Nie wiem kto mówił prawdę ale fakt, że nie ma w co oprawić prac pozostał prawdziwy. Następnie dowiedziałam się ze moje prace będą wisieć na szybach..wydawało się to bardzo abstrakcyjne, i nie możliwe ale...dnia następnego dostałam 10 chłopa do pomocy w wieszaniu, raczej nie byli to bywalcy wystaw, wzięli do ręki taśmę klejącą i przykleili(od strony zew,), moje oczy były wtedy raczej pełne przerażenia. Udało się im, szczerze mówiąc nie wyglądało to najgorzej, aż do momentu ściągania. Ściąganie nie szło im tak sprawnie jak klejenie, prace się nieco zniszczyły ale nie było aż tak źle...na szczęście
Podczas wernisażu przyszło mi udzielić 2 wywiadów do tamtejszej TV, na szczęście nie widziałam jak to wyszło:)bo do medialnych osób nie należę, szczególnie w takim upale.
Był tez przyjemny Koktajl Party i upragnione zimne piwo w ciepły wieczór.
Dnia następnego na festiwalu wystąpiła grupa teatralna z Torunia ze spektaklem "Po Prostu" i mogę powiedzieć , ze warto było ich zobaczyć. Polecam.





Nasze "obozowisko" na St.Nicola:)








A to właśnie Budva, Widok na Budve jest wspaniały, niestety gdy po długiej podróży udałyśmy się z Jolą na plażę, z nadzieją odnalezienia ciszy, spokoju, dzikiej natury, zastałyśmy niebotyczną chmarę ludzi, i cholernych płatnych leżaczków, głośna muzykę ogólnie nie to co oczekiwałyśmy od Czarnogóry. Na szczęście na drugi dzień udało nam się znaleźć fajne skałki gdzie ludzi było znacznie mniej. Pod koniec wyjazdu odkryłyśmy możliwość popłynięcia na wyspę St.Nicola, która do zwiedzania jest niestety zamknięta, natomiast można korzystać z plaży i całe szczęście.










Podczas wyjazdu zafundowałyśmy sobie wycieczkę w głąb kraju, i udało nam się zobaczyć Kanion rzeki Tara, Fragment Parku Narodowego Biogradzka Gora, widoczki na Jezioro Szkoderskie. Ale i tak najciekawsza była historia wybuchu wojny na Bałkanach w wykonaniu Serbki czy też Czarnogórki czy jakkolwiek się to zwie:) Zupełnie inna niż znamy ją wszyscy:)










Wracając z naszej wycieczki, zatrzymaliśmy się w ponoć najmniejszym mieście w Montenegro. Nie wiem czy można nazwać to miastem, ale niech im będzie. Leży to gdzieś w górach, składa się z Paru domków i...hotelu i stacji benzynowej.
W naszym autokarze, bo chyba nie wspominałam znajdowało się większość Ukraińców i Rosjan. Zatrzymaliśmy się w tym misteczku i jak to na postojach wszyscy polecieli do WC. I stoimy tam i stoimy czekając na swoja kolej i przyznam że poczułam się jakbym nie była w MMn ale na Ukrainie i to w czasach głębokiej komuny. Potem udałyśmy się na murek pod hotelem i przyglądałyśmy się siedzącym na przeciwko pracownikom stacji benzynowej, chyba na każdego przypadał jeden dystrybutor, obok nich widniał napis zakaz palenia, dzwonienia z tel.kom. ale chłopcy sobie z tego nic nie robili, zastanawiałam się kiedy zaczną kiepować na dystrybutorze. I tak siedzimy sobie a tu nagle wybiega stado kóz, no i wtedy ja mega inteligentnie wykrzynełam"miśka patrz owce" hehehe. Jola popatrzyła się na mnie swoim prześmiewczym spojrzeniem i zaczęłyśmy się smiać. Na szczęście reflex mam większy niż zdolność jarzenia i udało mi się popełnić parę zdjęć, bo przyznam, że bardzo mnie te "kozo-owce" rozbawiły:)

Warszawa Galeria OBOK fot.W. Kurek









Częstochowa-Galeria Art Foto






Bielsko Galeria B&B fot J.Woś




Centrum Kultury Zamek-Wrocław




Levice 2009, Festival Fotografii, fot.J.Woś